Daniel Ciechański – „W Toruniu melduję się na początku listopada”

Rozmawiamy z Danielem Ciechańskim, napastnikiem Elany, który obecnie przechodzi rehabilitację po operacji zerwanych więzadeł krzyżowych. Daniel wydatnie przyczynił się do awansu żółto-niebieskich do II ligi, strzelając wiosną tego roku 7 ligowych bramek. Kontuzji doznał na boisku w Solcu Kujawskim podczas meczu decydującego o awansie Elany. Po operacji mieszka w Łodzi, gdzie rehabilituje się w OrtoMedSport.

Rafał Wyrzykowski/elanatorun.com: Jak Ty się czujesz? Jak przebiega rehabilitacja?

Daniel Ciechański: Dziękuję, czuje się naprawdę dobrze. Za tydzień miną 4 miesiące od operacji i muszę przyznać, ze wszystko idzie zgodnie z planem, wiec nie zapeszając jest dobrze. Praktycznie całe dnie od poniedziałku do soboty mam zapełnione, rano i popołudniu rehabilitacja, a w między czasie zabiegi i do tego dochodzi indywidualna praca na siłowni, basenie i w terenie (bieganie), więc na nudę nie narzekam. Na pewno cieszy mnie bardzo, że zacząłem częstsze treningi na boisku.

Kiedy znów zamieszkasz w Toruniu i będziemy mogli oglądać Cię na treningach Elany?

W Toruniu melduje się na początku listopada i do końca sezonu będę trenował już z drużyna. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to na początku miesiąca będę miał wprowadzenie a pod koniec listopada wejdę już w pełne treningi z zespołem. Jest to dla mnie bardzo dobra informacja, bo na początku usłyszałem, że do treningu wrócę w połowie stycznia.

Mówiłeś mi kiedyś, że plusem całej tej kontuzji jest fakt, że jest czas popracować nad rzeczami, na które często w sezonie nie ma za wiele czasu. Jeszcze mocniej wzmocniłeś się fizycznie, jesteś zadowolony z efektów?

Znaczy ogólnie twierdzę, że mimo wszystko kontuzja to nie jest plus nigdy, bo najważniejsze jest trenowanie i rozgrywanie meczów. Ale jeśli już doszło do tego, że mam tę kontuzję to staram się wyciągnąć z niej jak najwięcej i wzmocnić całe ciało oraz umysł. Muszę przyznać, że jestem zadowolony z efektów, bo uważam że wraz z Doktorem oraz fizjoterapeutami wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Nie zapominam jednak o tym, że czeka mnie jeszcze wiele pracy.

Podczas rehabilitacji poznałeś się z Bartoszem Żurkiem, który również przechodził rehabilitację po kontuzji. My Bartosza bardzo dobrze wspominamy, a jak on wspominał Elanę? Rozmawialiście na ten temat?

Tak, z Żurem do momentu gdy był w Łodzi trenowaliśmy razem codziennie i na pewno fajnie nam się razem pracowało, napędzaliśmy się nawzajem. A co do Elany, to ma takie same wspomnienia jak Wy, bardzo dobrze wspomina ten klub i w rozmowach wypowiadał się bardzo sentymentalnie i w samych superlatywach.

W ostatnim czasie na rynku księgarskim ukazała się książka Dawida Janczyka „Moja spowiedź”. Miałeś już okazję ją czytać?

Muszę przyznać, ze książka jest już na półce u mnie, ale czeka na przeczytanie, bo aktualnie kończę inną.

Wspominam o niej dlatego, że jest tam dość obszerny rozdział poświęcony Piastowi Gliwice, a przecież był to czas, kiedy i Ty byłeś piłkarzem Piasta. Jak wspominasz Janczyka? Jako piłkarza i osobę.

Tak, razem z Dawidem byliśmy w Piaście i na pewno miał wtedy bardzo fajny moment, bo dobrze wyglądał w treningach, ale niestety nie doczekał się szansy i później wyszło jak wyszło, co jest opisane w książce, bo fragmenty czytałem przed zakupieniem w internecie. Dawid jako człowiek w szatni dał się poznać jako spokojna osoba, która raczej nie była na świeczniku, można powiedzieć że był skryty, ale wspominam go bardzo dobrze i nawet ostatnio przy okazji jego urodzin chwilę porozmawialiśmy. Bardzo trzymam za niego kciuki i mam nadzieje, że sobie ze wszystkim poradzi.

Wróćmy do Elany. 28 punktów w 13 spotkaniach zdobyli Twoi koledzy z drużyny na boisku. Jesteś zaskoczony?

Czy jestem zaskoczony? I tak i nie. Wiem na co stać chłopaków i wiem jakie maja umiejętności indywidualne i jak wyglądają jako drużyna i o to byłem bardzo spokojny. Jedyne czego się obawiałem to specyfika ligi, że tak naprawdę każdy może wygrać z każdym i przez to liga jest nieprzewidywalna. Ale wiem, że jesteśmy bardzo mocni i myślę, że każdy musi się z nami liczyć, bo drugie miejsce to nie jest przypadek, tylko ciężka praca chłopaków i sztabu szkoleniowego.

Kto Twoim zdaniem najbardziej zaskakuje pozytywnie w lidze, a kto najbardziej rozczarowuje?

Myślę, że Bełchatów mocno zaskoczył, bo nie spodziewałem się mimo wszystko że będzie w czołówce, a wydaje mi się że rozczarowuje najbardziej Pogoń Siedlce. Ale ja bym się skupił na tym, że My jako Elana robimy dobrą robotę i oby tak było dalej, liczę ze powtórzymy scenariusz z zeszłego roku.

Ważna przy tego typu kontuzjach jak Twoja jest głowa. Trudno jest zapomnieć o tak ciężkim urazie, w dodatku jak sam mi kiedyś mówiłeś, jest dużo większe prawdopodobieństwo odnowienia kontuzji, niż złapania jej pierwszy raz. Masz obawy przed powrotem?

Głowa jest najważniejsza we wszystkim, nie tylko przy kontuzji, ale przy każdej dziedzinie życia. Jeśli głowa funkcjonuje prawidłowo i jest dobrze nastawiona to można osiągnąć wszystko. Według badań tak jest, że jak ktoś „zerwie się” raz to jest większe prawdopodobieństwo że zrobi to drugi. Ale szczerze? Nie mam obaw, ja wiem, że mogę sobie spojrzeć w lustro i wiem że robię wszystko żeby wrócić w 100% sprawnym, a co będzie to pokaże życie. Strach może jedynie plątać nogi.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze w okresie od 16 czerwca (dzień kontuzji) do dzisiaj?

Najtrudniejsze na początku było to, że pracowaliśmy bardzo ciężko żeby być w drugiej lidze i w niej grać, a mnie to na razie omija i muszę czekać. Bolało mnie, że nie mogę grać i cieszyć się tym awansem. Druga rzecz to taka walka w samotności, dzień w dzień robisz to samo, nie masz chwili wytchnienia i czasu na słabości, musisz cały czas walczyć, bo wiesz, że ktoś na ciebie czeka i liczy. W tym momencie bardzo chciałbym podziękować wszystkim ludziom z Elany Toruń, prezesowi, właścicielom, trenerom, którzy zapewnili mi duże możliwości i umożliwili szybką operację i rehabilitację. Otrzymałem tutaj w Łodzi świetną opiekę doktora i rehabilitantów. Dziękuję także Trenerowi, który we mnie wierzy i wiem, że czeka na mnie. Dziękuję Panu Adamowi Krużyńskiemu za całe wsparcie jakie mi okazał przy tej kontuzji, mogłem liczyć na niego w każdej sytuacji. Chciałbym również podziękować Doktorowi Kacprzakowi, który przeprowadził operację i jest zawsze kiedy go potrzebuję oraz całemu Teamowi OrtoMedSport na czele z Konradem i wszystkimi fizjoterapeutami.