R. Kłos – „Chciałbym żeby piłkarze z pierwszego zespołu byli idolami dla dzieciaków z Akademii”

Rozmawiamy z Robertem Kłosem, managerem pierwszego zespołu Elany 3 dni przed wznowieniem drużynowych przygotowań do rundy wiosennej.

Jest 11.00 przed południem. Ile już dziś wykonałeś lub odebrałeś telefonów?

Około 20. Myślę, że do wieczora ten licznik przekroczy 60. Taka specyfika pracy, którą wykonuję. Zdecydowana większość tych telefonów jest od managerów piłkarskich, którzy proponują Elanie swoich zawodników. Już na tym przykładzie można pokazać, jak Elana w ostatnim roku się rozwinęła. Kiedyś tych telefonów było mniej, a dziś niemal każdy manager ma numer do Elany i jest zainteresowany współpracą z nami. Wydaje mi się, że to dobrze świadczy o naszej pozycji w II lidze i umacniającej się pozycji w polskiej piłce.

Od 1,5 roku jesteś po tzw. drugiej stronie. Zmieniłeś boisko na gabinet. Jak się odnajdujesz w nowej roli?

Fajnie, że pozostałem przy piłce. Daje mi tu dużo radości i satysfakcji. Pracuję w środowisku w którym zostałem wychowany i wykształcony. Mam nadzieję że mogę w ten sposób oddać klubowi to co on mi kiedyś dał. Mam nadzieję, że jakoś mi to wychodzi. W półtora roku wywiązał się fajny sztab ludzi, chętnych do pracy i idzie to w dobrym kierunku. Przyznam, że dziś przeżywam mecze Elany bardziej, niż wtedy kiedy grałem w piłkę. Zależy mi na tym klubie i cieszę się, że od kiedy przestałem grać w piłkę Elana rozwinęła się na wielu na płaszczyznach. Przede wszystkim na płaszczyźnie sportowej, co jest zauważalne gołym okiem, ale także na płaszczyźnie wizerunkowej, bo dziś o Elanie mówi się więcej i lepiej. Przykładowo w sierpniu byłem w programie realizowanym przez ekipę Widzewa i dużo mnie wypytywano o Elanę i z uznaniem wypowiadano się o naszym zespole. To miłe. Naszym sukcesem jest również, to że daliśmy sygnał i inspirację miastu, kibicom i sponsorom, że w Toruniu jest miejsce na piłkę nożną i to na dobrym poziomie.

W Akademii Elany i w podległych jej przedszkolach mamy ogromną liczbę wychowanków. To pokazuje jaki mamy potencjał jako klub. Jest to ogromny kapitał, bo mówimy o ponad 1100 dzieciach łącznie w Akademii i przedszkolach. Przy okazji jest to wielka odpowiedzialność, bo każdy rodzic ufa nam, że kiedyś jego dziecko będzie grało w piłkę. Potrzeba ciężkiej pracy żeby tego nie zaprzepaścić. Ale warto, bo efekty mogą być ogromne. Chciałbym żeby piłkarze z pierwszego zespołu byli idolami dla dzieciaków z Akademii. Ja kiedyś podawałem piłki Maćkiewiczowi i był moim idolem, chciałbym żeby teraz dzieciaki podające piłki miały za idola nie tylko Messiego czy Ronaldo, ale również Kozłowskiego, Urbańskiego, Szafrana, Jóźwickich czy Karbowińskiego.

Skoro już przy młodych zawodnikach jesteśmy. Dlaczego w CLJ nie idzie nam tak dobrze jak jak w II lidze?

Trzeba na to spojrzeć inaczej. W CLJ jesteśmy jedyną obok Ruchu, Bełchatowa i Motoru Lublin drużyną spoza klubu w którym pierwszy zespół gra w Ekstraklasie. Do tego jest jeszcze Escola, ale to ewenement, bazujący na kapitalnym wizerunku i dobrej pracy z dobrymi trenerami.

Pamiętajmy jednak, że Ruch i Bełchatów, to tak naprawdę drużyny które były przed chwilą w Ekstraklasie, wiec tylko Elana i Motor są rodzynkami w tym gronie. Natomiast w Lublinie szkolenie od lat stoi na wysokim poziomie, czego dowodem jest fakt, że Motor posiada drużyny we wszystkich CLJ w każdej kategorii wiekowej, chyba jako jeden z trzech lub czterech klubów w Polsce. Więc zostajemy my – totalny rodzynek w tym gronie.

Wielki szacunek dla trenera Białka, że udało się awansować, bo pokazał, że treningiem i swoim warsztatem można przenosić góry. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się temu zespołowi pozostać w  CLJ. Pracujemy nad wzmocnieniem kadry, ja również się tym zajmuję i staram się pomóc wykorzystując swoje kontakty. Zobaczymy, czy to wystarczy, ja wierzę, że zimowy okres przygotowawczy  może ten zespół rozwinąć. Latem nie było na to czasu. Liga startowała 3 tygodnie po ostatnim meczu rewanżowym w barażach. Zespół opuściło kilku ważnych zawodników z racji wieku i trzeba było grać ligę. Teraz będzie czas popracować. Wierzę też że trener Białek otrzyma od klubu narzędzia dzięki którym zrealizuje cel, którym wciąż jest utrzymanie.

W drugiej lidze też była krótka przerwa między rozgrywkami.

Większość, a może wszyscy zawodnicy Elany się rozwinęli i rozwijają. Jak patrzę na trening, na to jak podnieśli rywalizację, to daje mi to dużo optymizmu. Trener Górak i Okoń tak podnieśli rywalizację treningową że to jest sukces klubu. Widać jak ci chłopacy się budują. Moim zdaniem Daniel Kraska który dopiero co pożegnał się z klubem jest dziś lepszym piłkarzem niż kiedy tu przychodził. Rywalizacja jemu zrobiła dobrze, a przecież także dzięki niemu lepszy stał się Filip Kozłowski.

Uważam, że tylko treningowa rywalizacja może podnosić poziom. I tak staramy się pracować ze sztabem. Największa w tym zasługa oczywiście trenerów Góraka i Okonia którzy potrafili dobrać odpowiednią grupę ludzi, nauczyć ich rywalizacji, nie obrażania się i ciężkiej pracy. Fajnie, że ta drużyna zawsze ma jakiś cel. Że swoimi występami daje sobie szansę na zdobywanie jakichś sukcesów, które naturalnie ją napędzają.

Dużo pracę wykonali również właściciele i prezes, którzy stworzyli możliwości i można myśleć o piłce nie tu i teraz, ale także długofalowo. Myślę, że w zwłaszcza w Polsce jest to rzadkie podejście i można wymienić wiele przykładów pokazujących że częściej się myśli krótkofalowo niż z jakimś szerszym kontekstem i spojrzeniem.

Swoje robi też miasto jakim jest Toruń. Daje dużo możliwości, przyciąga swoją ofertą dla rozwoju młodego piłkarza (szkoła, studia i życie codzienne). To wszystko ważne w aspekcie rozwijania się piłkarza.