Było blisko remisu

Dopiero gol w doliczonym czasie gry pozbawił Elanę punktu na boisku w Stężycy. Żółto-niebiescy długo stawiali opór faworytowi rozgrywek, ale ostatecznie musieli uznać wyższość gospodarzy tego spotkania.

Radunia musiała sporo się namęczyć, żeby zgarnąć 3 punkty. Pierwsi prowadzenie objęli bowiem piłkarze Macieja Kalkowskiego. Faulowany w polu karnym był Sebastian Rak, a z jedenastego metra nie pomylił się Mariusz Kryszak. Kapitan Elany wyprowadził nasz zespół na prowadzenie, ale tylko na 11. minut. W 33. minucie było już 1-1. Gospodarze do wyrówniania doprowadzili dzięki… rzutowi karnemu. W polu karnym przewinienia dopuścił się Esteban Munoz, a bramkę chwilę później zdobył Sebastian Deja. 

Do przerwy był zatem remis. Przewaga z gry była po stronie Raduni, ale sprawa wyniku była otwarta, tym bardziej, że nasz zespół potrafił wyprowadzać groźne kontrataki. 

Drugie 45. minut nie zmieniło obrazu gry. Radunia przeważała, szukała swoich szans, a Elana skupiała się na kontrach i stałych fragmentach gry. Wydawało się, że obrany plan gry może przynieść jeden zdobyty punkt, ale nadzieje zostały przekreślone w jednej z ostatnich akcji. Choć to Elana skupiała się na kontrach, to Radunia dzięki takiej akcji przesądziła wynik na swoją korzyść. Szybki atak wykończyli Filip Burkhardt z Jakubem Letniowskim. Ten drugi pokonał Halucha po strzale w długi róg z pola karnego. 

Punktów Elana będzie musiała szukać w kolejnych meczach zaległych. Przed żółto-niebieskimi 3 spotkania: Z Górnikiem Konin (już w środę 25 listopada), z Chemikiem Police i Pogonią II Szczecin.